pezetbe bloguje...




groch z kapustą
Chyba znalazłam Nianię - najwyższa pora. Wygląda na tzw. normalną kobietkę. Nie ma za dużo doświadczenia - zajmowała się ostatnio wnukiem - ale stosunek do mojego Maksia miała taki właśnie ok. Ani za bardzo protekcjonalny, ani za mało opiekuńczy. Jest chętna do pomocy w domu - a to dla mnie ważne, bo J tylko bałagani. (czasem kiedy wracam z pracy gdy oni sami byli w domu, mam ochotę usiąść i płakać... w kuchni nie mam nawet jak zrobić sobie herbaty... bo że J nie zrobi mi herbaty to całkiem inna para kaloszy...).

Więc chyba powoli hormony dzieciowe - to znaczy Maksiowe - mi opadają. Zaczynam więcej myśleć o pracy (a może to tylko dlatego że wracam do pracy na większy wymiar czasu...). Zobaczymy co się zawodowo wydarzy.

Czasem nie mam siły do tego związku. Mamy tyle utrudnień, a do tego jeszcze cała historia J, cały bagaż, którego On pozbyć się chyba nie chce (zbieram takie koraliki - ostatnio wspomniał, że jest strasznym konserwatystą, i to że zmieniliśmy część domu żeby było "po mojemu" - to ogromny wysiłek emocjonalny). Dużo wysiłku kosztuje mnie odnajdywanie się w relacjach z Jego synami - ich pewnie też. A potem na naszej imprezie urodzinowej słyszę bardzo bolesne słowa, które nie tam, nie wtedy powinny być wypowiedziane... jeśli w ogóle.

Nierealne życzenie - śmieszne - żeby mnie lubili, szanowali - oni, Jego brat, a nawet Jego Eks. Co za bzdura! Wszyscy oni z założenia mnie nie cierpią - nie cierpieliby każdej kobiety na moim miejscu. Chciałabym potrafić z tym żyć, przestać dążyć do udowodnienia im, że nie jestem taka zła. I co ja zawiniłam w całej tej sytuacji... przecież poznałam J jak już się z Eks rozstał...

Chciałabym tylko patrzeć z uśmiechem na bawiącego się we własnym świecie - garnków - Maksia. Przecież to największe szczęście.

Ach. I dziecka mi się chce. Drugiego... Córeczki.
:)

2011-03-01 17:41:29 skomentuj (0)
niania poszukiwana
Stało się - pozostawiona sama sobie z Maksem dochodzącym do siebie po zapaleniu oskrzeli (był chory kiedy ja na nartach, dał mojej Mamie popalić - a mnie nic oczywiście nie mówili, żebym się nie denerwowała...), pozostawiona z pracą i małym dzieckiem które co 5 minut chce być na rękach, na rękach, na rękach, i baw się ze mną, rozmawiaj, pokazuj mi świat - postanowiłam poszukać niani. I tak wiosną wrócić planuję na 4/5 etatu do Konkurencji. Więc proces za-nianiowania będzie stopniowy. Zachęcona przez kilka koleżanek, zalogowałam się na niania.pl i... aż postanowiłam napisać o tym notkę. Daremnie odświeżając co godzinę tę stronkę w oczekiwaniu na nowe wiadomości od potencjalnej niani czuję się (sic!) jak za dawnych czasów, kiedy miałam (tak, tak, wstyd się przyznać) okresy wzmożonej aktywności na... jednym z portali randkowych... Dreszczyk emocji (czy ktoś napisał?) i zawód (widać moja oferta - czytaj ja - nie jest dość dobra...). Dostałam dwie wiadomości na początek, nie jest źle.

Kiedyś planowałam nawet zrobienie doktoratu na temat zachowań ludzi (samców raczej) na portalach randkowych. Wyodrębniłam kilka powtarzających się typów (np. bezczele warunkujący nawiązanie znajomości przesłaniem im roznegliżowanych zdjęć czy potulni romantycy - trochę jak w życiu). Obserwowałam też liczbę odpowiedzi na moją "ofertę" w zależności od jej treści. Najwięcej odpowiedzi dostałam kiedy w rubryce opisującej kogo szukam napisałam, że... nie szukam nikogo. W ciągu 24 godzin dostałam kilkadziesiąt maili!!! Poza tym mam teorię, że część użytkowników jest fikcyjna - po długim braku aktywności dostajesz nagle zaczepnego maila od pana x czy y - typu "podobasz mi się, może poznamy się bliżej?". Ciekawe, prawda?

Dzień chyli się ku końcowi, a jak już położę M spać, co zrobić dziś wieczorem (po całym dniu przed komputerem, przy pracy) - że tak sparafrazuję Agę - przygotować śmieci do wywiezienia (to jutro), odśnieżyć przed domem (J w delegacji), powiesić pranie, złożyć pranie, zrobić sobie kąpiel/spa z przyległościami (jak często udaje wam sie golić nogi przy małym dziecku? zrobić sobie manikiur?) czy obejrzeć czekające w dekoderze (z ograniczonym terminem ważności) nowe odcinki "Desperatek" (czyli Desperate Housewives) albo poczytać książkę którą pochłaniam od wczoraj "Powrót do swego wewnętrznego domu" (nota bene pasjonująco przerażająca - gros tego jacy jesteśmy wdrukowywane jest w nas w najwcześniejszym dzieciństwie, np. do 9.miesiąca życia...). Ot dylematy młodej, wtórnie samotnej (J w delegacji jak pisałam) matki. Ave!

2010-12-16 19:37:24 skomentuj (0)
niemoc
ogarnęła mnie dziś niemoc - paraliż śniegowy zatrzymał mnie w domu z synkiem - rzadkie to dni kiedy nigdzie nie wychodzimy - dałam się ogłupić przytulaniu, całowaniu, zabawom klockami i oglądaniu zaległej całej drugiej serii "usta usta" ... bosz seriale mnie strasznie wciągają jak zacznę nie potrafię przestać - dobrze że takich wciągających mam tylko kilka... i tak strasznie nie mam ochoty wracać do pracowego kieratu... na razie pracuję jeden dzień w tygodniu, a na wiosnę chyba 4/5 etatu - bleeeeee - rozleniwiłam się, niemoc mnie ogarnęła...

ciekawa wiadomość - ponad tydzień temu (właściwie to dokładnie w rocznicę terminu porodu, 18 listopada) założyłam sobie wkładkę domaciczną mirena... doprawdy ciekawe przy mojej historii... a najciekawsze, że być może pozytywnie wpłynęło to również na moją psychikę i tzw. życie intymne... doprawdy zawiłości...

w piątek jedziemy na narty w dalekie alpy francuskie. eksperyment wielokrotny - Maks zostaje u Babci pierwszy raz tak długo - biedna Babcia jak ona da radę (Mały bywa męczący uff) - biedna ja jak ja bez niego wytrzymam... poza tym skład eksperymentalny: J plus synowie (dorośli) plus ja i mój ojciec. mieli jechać jeszcze znajomi górale ale chyba nie dołączą (ich ojciec w szpitalu) - a szkoda bo fajni ludzie. no nic to, zobaczymy. na nartach dawno strasznie nie byłam! w cichości ducha cieszy mnie też wizja kilku całkowicie przespanych nocy (niestety mamy codzienne pobudki, mimo iż nauczyłam już Syna samodzielnie zasypiać).

wracam więc do serialu :)

2010-11-29 22:20:59 skomentuj (1)
minął już rok...
Maksio skończył roczek kilka dni temu! Jak ten czas leci... Widzę, że strasznie dawno nie pisałam - mnóstwo zmian się wydarzyło... Przede wszystkim od prawie 5 miesięcy już mieszkamy razem z Maksia Tatą, J. Nie jest łatwo... straszą duchy przeszłości - jego, mojej, naszej... ale bywa całkiem różowo. Dużo podróżowaliśmy latem. Wyremontowaliśmy kawałek domu tak żeby odrobinę wygnać duchy... No i tak. Chyba mało entuzjazmu w tych zdaniach. Bo ciągłe zmęczenie i wrażenie, że nie radzę sobie z prowadzeniem idealnego domu. Bo ciągle znajduję dziury w całym... Ech. Chodzę na terapię i niesamowite rzeczy odkrywam, czasem otwieram drzwi o których istnieniu w ogóle nie wiedziałam... mocne przeżycia. Tylko ciągle jeszcze nie wiem, czy posuwają mnie do przodu...

Dziewczyny-matki - czy Wam też jest tak ciężko wszystko ogarnąć, pogodzić? Bo co z pracą? Skomplikowane...

A Synek mój właśnie wszedł w taką fazę, że codzień czegoś nowego się uczy. Słodziak mały. Moje szczęście największe...

2010-11-15 21:34:19 skomentuj (2)
ufff...
Jakoś nie po drodze mi napisać co u nas... Rośniemy - na razie (odpukać!) zdrowo. Maks jutro kończy 3 miesiące i waży już prawie-prawie 6kg. Rozwija się ładnie, pięknie już trzyma główkę leżąc na brzuchu, jest okropną "gadułą" i śmieszkiem. Sama radość, samo szczęście :) jest spokojnym dzieckiem, choć czasem ma gorszy nastrój (tzw. Jaśnie Marudność), czasem strasznym nerwusem (chcę jeść i to natychmiast!).

Zima nas nieco uwięziła w domu - przez te śniegi i mrozy rzadko ruszamy się na zewnątrz... ale już niedługo wiosna!

Tata Maksia (w końcu?) otworzył się na mnie, na nas, i jest teraz bardzo zakochany, i chcemy poukładać sobie wspólne życie. Na razie jednak ciągle bywa, i ciągle sytuacja jest mocno dziwna. Ale idzie ku dobremu - i cudownie. W maju mamy pojechać razem nad morze. Jutro mamy randkę w spa (pierwsze nocowanie Maksia poza domem). Czyli jest dobrze, choć czasem jestem zmęczona nienormalnością tego układu.

A! Właśnie odezwał się do mnie Ex, (dziś rocznica rozwodu - nie wiedziałabym, to trzecia) i - uwaga uwaga - latem zostanie ojcem :) brawo...

2010-02-09 21:26:19 skomentuj (6)


      księga gości

2011
marzec
2010
grudzień
listopad
luty
2009
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
2006
czerwiec
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty




brzuchate
zabulija
zimno zaciążone II bez starania...

już dzieciate
notatnik niedoszłe podwójne :(
powtoorka podwójne szczęście
ruda marta już oczekująca
lisasimpson od niedawna mateczka
do-dziecka już po drugiej stronie - szczęścia

po sąsiedzku
Codziennik Zielonej
KochaneDzieciaki
zwana_nadziejką pozytywne wibracje
tylko-ciebie-pragnę kolejna z naszej paczki
odcienie szarości nie takie całkiem szare - w temacie
lorien mrocznie w temacie
kobietka cukierkowo w temacie

Gdzieś daleko w sieci...
miłe złego początki

TEMAT GŁÓWNY
Animus tu się leczę alternatywnie
forum tam się wszystko zaczęło
Taking Charge of Your Fertility czyli jak wziąć swoją płodność w swoje ręce
FF góry i doliny czyli moje Fertility Friend